Extra-źle.

„Extraterrestrial” (2014) reż. The Vicious Brothers

O tym, że używki są złem tego świata, uczymy się już w szkole podstawowej. Efekty ich stosowania, stanowiące ogromną pokusę z jednej strony, zniechęcają z drugiej – to kolejna lekcja. Skutki zażywania narkotyków są czasem widoczne również w fabularnych meandrach niektórych filmowych dzieł. Nie mam zielonego pojęcia, jakich grzybków najedli się The Vicious Brothers, co palili, czy co innego tak bardzo namieszało im w głowach, ale „Extraterrestial” jest fascynująco okropnym „tripem”.

Źródło: http://www.fangoria.com/new/wp-content/uploads/2014/04/EXTRATERRESTRIALREV.jpg

April (Brittany Allen) oraz Kyle (Freddie Stroma) są zakochaną parą, która wybiera się na romantyczny wypad za miasto. Pomysł szybko zostaje nieco zmieniony, gdy Kyle zaprasza trójkę znajomych, co owocuje porządną libacją pośród leśnych krajobrazów. W mniej więcej tym samym czasie w okolicy dochodzi do tajemniczego zniknięcia pewnej kobiety. Impreza piątki znajomych zostanie przerwana nie tylko poprzez „nieporozumienie” między Kylem i April, ale przede wszystkim przez „siły wyższe”…

Wzorowany ewidentnie na klasykach gatunku science fiction, „Extraterrestrial” jednak odbiega od wszystkiego, co dobre w tych wzorcach było. Pierwsze pół godziny filmu zalatuje klimatem wczesnych „American Pie”, ze złowieszczą obietnicą krwawej masakry w powietrzu (w końcu to horror…). Kolejny „rozdział” to wrzucanie „Wojny Światów”, „Obcego” i „Znaków” do miksera i czekanie na perfekcyjną mieszankę. Technicznie wypada to ciekawie, bowiem Vicious Brothers potrafią klimatem naprawdę się smacznie zabawić, co udowodnili w „Grave Encounters”. Od strony aktorskiej jest więcej niż drętwo, a od strony fabularnej to koszmar gorszy niż ten z ulicy wiązów. Jakby tego było widzowi mało, po tym ciężkostrawnym daniu, dostajemy deser – zakończenie będące hołdem w stronę „Z archiwum X”. Litości…

Źródło: http://pmcvariety.files.wordpress.com/2014/05/extraterrestrial.jpg?w=670&h=377&crop=1

Wymieniona ilość tytułów w poprzednim akapicie nie jest bezpodstawna. „Extraterrestrial” bowiem ogląda się trochę jak zlepek scen z innych filmów, które jednak większego sensu nie mają. Zestawienie aktorskich średniaków nie radzi sobie z tymi zawirowaniami fabularnymi, a wobec braku kogokolwiek, kto by ich za rączkę poprowadził, wypadają komicznie nie tam, gdzie powinni. Całość zatem to frustrujące studium z serii „jak filmów kręcić nie należy”.

Z pewnością, dla miłośników sci-fi, zadowalająca będzie ilość pozaziemskich elementów. Przyznam, że pomijając bezdennie głupią i naiwną końcówkę filmu, był moment, gdy film Vicious Brothers przykuł nawet moją uwagę swoją plastycznością. Chociaż i ta sceneria poniekąd była mi już znana (trąci mocno „Matrixem”), na chwilę ucieszyło to oko. Zaraz potem nastąpił jednak kataklizm fabularny i moje nadzieje pogrzebano z kretesem.

Podsumowując, dawno nie widziałem czegoś tak bezwartościowego jak „Extraterrestrial”. Poczynając od rozciągniętego do granic możliwości wstępu do sedna sprawy i fatalnego zawiązania akcji, a skończywszy na ostatnich 20 minutach, które skwitować można jedynie hasłem „that escalated quickly” – film Vicious Brothers jest gniotem niebotycznych rozmiarów. Jedyną zaś nauką, która płynie wyjątkowo wąskim strumyczkiem jest ta dla młodych pań: gdy facet przed Wami klęknie drogie panie, na wszelki wypadek powiedzcie sakramentalne „tak”.

Źródło: http://www.hellhorror.com/imgs/videos/4853.jpg