Felieton: Błędna definicja kina offowego

Nasz serwis jest skupiony wokół kina niezależnego, dlatego postanowiłem poddać analizie samo zagadnienie. Czym właściwie jest kinematografia niezależna/offowa? Czy określenia „niezależna” i „offowa” na pewno znaczą to samo?

Jak się okazuje nie do końca. Trochę poczytałem w sieci i udało mi się ustalić, że Polski Instytut Sztuki Filmowej definiuje produkcję niezależną jako produkcję finansowaną środkami pozapublicznymi. Tymczasem produkcja offowa jest niskonakładowa, tworzona środkami półprofesjonalnymi, a najważniejsza jej cecha to wykorzystanie niekonwencjonalnych środków przekazu. Popularny serwis encyklopedyczny Wikipedia wrzuca obie formy produkcji do jednego worka zgodnie z potocznym rozumieniem obu określeń. Ja jednak skłaniałbym się ku definicji PISF’u uznając wpis w Wikipedii za nieprecyzyjny i wprowadzający w błąd. Pewnie spytacie: czy my także popełniliśmy błąd merytoryczny nazywając serwis off-film? Na to pytanie staraliśmy się odpowiedzieć w zakładce `O nas` tłumacząc znaczenie wyrazu „off” i nazywając siebie obserwatorami życia filmowego.

Niemniej jednak do definicji Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej także mam pewne zastrzeżenia. Chodzi mi o znaczenie słowa „niezależny”. Podam taki oto przykład: projekt zrealizowany przez jakąś organizację, dajmy na to partię polityczną, ze środków własnych (składek członkowskich). Film zapewne będzie gloryfikować tę organizację, co już jest niezgodne z definicją słowa „niezależny” (SJP PWN: „wygłaszający bezstronne opinie, niekierujący się interesem żadnej grupy społecznej”). Zatem czy taki film nadal można nazwać filmem niezależnym? Inny przykład: film realizowany przez organizację religijną. Kolejny raz można zadać sobie pytanie: czy aby na pewno będzie to produkcja niezależna? W mojej subiektywnej opinii nie ma tu mowy o jakiejkolwiek niezależności za wyjątkiem tej finansowej.

Wróćmy jeszcze do wpisu z Wikipedii: „Kino niezależne (kino offowe) – niezależna, niekomercyjna, czasami amatorska kinematografia. Realizowane filmy to niskobudżetowe produkcje, są przekazem własnej, artystycznej wizji świata”. Definicja jak najbardziej pasuje do kina offowego. Ale teraz pojawia się problem, jak sklasyfikować taki oto film: (przykład czysto hipotetyczny) Artysta milioner postanawia wydać swój majątek na zbudowanie olbrzymich rzeźb tylko po to, by nagrać jak się między nimi przemieszcza. Być może chce w ten sposób określić siebie jako malutkiego wobec ogromu świata? Z pewnością byłaby to niekonwencjonalna forma przekazu, także wyrażająca samego artystę i jego sposób postrzegania, ale już ciężko nazwać tą produkcję niskonakładową.

Myślę, że w dzisiejszych czasach przydałoby się nieco zreformować tę definicję. Postęp technologiczny, łatwość dostępu do urządzeń rejestrujących obraz i dźwięk, a nawet kina dające możliwość odbioru filmu także przez inne zmysły jak: węch i dotyk, czy nawet sam sposób finansowania produkcji filmowych wymusza ponowne pochylenie się nad zagadnieniem filmu niezależnego i offowego. Ostatnio pojawiło się dość modne określenie „mainstream”. Produkcja mainstreamowa, czyli idąca z głównym nurtem, przy obecnej definicji także mogłaby być określana produkcją niezależną.

Obecnie kinematografia nie należy już wyłącznie do sektora publicznego. W przytaczanych definicjach pojawiło się także określenie kinematografia amatorska. Co rozumiemy pod tym określeniem? Czy to już osobna kategoria i czy zawsze film amatorski musi być niskiej jakości? Próbując odpowiedzieć na te pytania trzeba cofnąć się nieco w przeszłość… Pierwsze filmy jakie powstawały były tworzone przez osoby nie posiadające profesji, a więc historia kinematografii jak i historia każdego zawodu wywodzi się od amatorów. Kiedy amator staje się profesjonalistą? Myślę, że zadając to pytanie przypadkowo napotkanej osobie usłyszałbym, że profesjonalista to osoba, która ukończyła szkołę i zdobyła zawód (profesję). Być może niektórzy dodaliby jeszcze jeden czynnik definiujący profesjonalistę, mianowicie: doświadczenie. Połączmy fakty. Pierwsi filmowcy nie mieli zawodu, a każda produkcja wykorzystywała na tamte czasy niekonwencjonalne środki przekazu. Nie traktowali tego jako formę zarobku, a raczej pewną formę eksperymentu, który zaowocował nową dziedziną sztuki jaką znamy pod hasłem film. Idąc tym tropem można powiedzieć, że obecna kinematografia powstała dzięki produkcji niezależnej, a wręcz offowej i amatorskiej, dziś tak niedocenianej. Amatorzy, odkrywając nową sztukę, zdobywali doświadczenie i stali się specjalistami w nowej profesji. Amatorem jest każdy, także profesjonalista jest amatorem, amatorem w rozumieniu pasjonata.

Czy film amatorski musi być kiepskiej jakości? Na to pytanie nie da się jednoznacznie odpowiedzieć. Często tak. Brak jakiegokolwiek doświadczenia oraz wiedzy teoretycznej skutkuje słabą jakością filmów, ale wcale jej nie determinuje. Określony pomysł, wizja, cel realizowane z pełną determinacją i wyciąganie wniosków z opinii widzów (najpierw tych najbliższych) może być bardzo pomocne na starcie. Pamiętajmy też o tym, że często nasi bliscy nie będą chcieli nam powiedzieć prawdy jeśli im się nie spodoba. Będą się zachwycać, aby nie zrobić nam przykrości. Starajmy się wtedy ciągnąć ich za język. Im więcej wiemy o słabości swojej produkcji tym mamy zdecydowanie więcej naprawdę wartościowych informacji. Mówiąc inaczej, gdy wiemy, co robimy źle jest to o wiele cenniejsze niż wiedza o tym, co nam się udało. Takie działanie może przypominać to, co robili pierwsi twórcy kina i przybliżać nas do celu, jakim jest zachwycanie publiczności, co w przyszłości może także przynieść pewien dochód.

Wracając do myśli przewodniej, chciałbym zaproponować nieco inny podział i definicję form produkcji filmowej. Filmem amatorskim określiłbym kinematografię tworzoną przez osoby nie posiadające wiedzy i doświadczenia w dziedzinie filmu. Wiedza i doświadczenie nie muszą być zdobyte w procesie edukacyjnym, co oznacza, że także samouk może tworzyć film profesjonalny. Można jeszcze wyróżnić film półprofesjonalny. Jest to rodzaj kinematografii tworzonej przez osoby posiadające wiedzę teoretyczną, ale nie posiadające jeszcze doświadczenia. Według mnie ta forma produkcji jest ciekawa przede wszystkim ze względu na jej świeżość pod warunkiem, że twórca nie będzie próbował powielać schematów. Jednak zdobywanie doświadczenia też niesie pewne niebezpieczeństwo – wypracowujemy pewne standardy i schematy, które charakteryzują naszą twórczość ale jednocześnie zamykają w określone ramy. Próba wyrwania się z tych ram może być bardzo niebezpieczna. Możemy całkowicie stracić wszystko, na co pracowaliśmy latami, bo widzowie lubią wiedzieć czego się spodziewać po danym twórcy. Np. czy wyobrażacie sobie film Juliusza Machulskiego, który nie będzie komedią? Chyba nie muszę dalej tłumaczyć.

Wrócę zatem do tematu. Podzieliłem kinematografię na podstawie doświadczenia twórców. Jednak co z tym kinem niezależnym i mainstreamem? Kinematografię niezależną i mainstreamową określiłbym podkategoriami filmu amatorskiego, półprofesjonalnego i profesjonalnego. Z kinem głównego nurtu mamy do czynienia, gdy mówimy o filmie wpasowującym się w obecny trend, zgodny z modą i popularny w obrębie danego środowiska w danym czasie. Mainstream może mieć charakter globalny jak i być głównym nurtem tylko danej grupy społecznej i jej sympatyków. O filmie niezależnym mówimy wówczas, gdy jest on tworzony pozainstytucjonalnie, jest nieograniczony przez tabu i schematy, wykracza poza nie. Film niezależny podzieliłbym na trzy grupy: film niezależny w przekazie – film, którego przekaz odbiega od głównego nurtu i uznawanych powszechnie schematów i wartości; film niezależny produkcyjnie – film, którego przekaz może być zgodny z mainstreamem, jednak proces jego powstawania nie był determinowany w żaden sposób (chodzi tu o filmy, których głównym udziałowcem jest twórca, a sponsorzy nie mają wpływu na końcowy efekt); film offowy – film artystyczny będący wyłącznie formą wyrazu jego twórcy, nie mający potencjału komercyjnego.

Wydaje mi się, że obecna definicja za sprawą ewolucji, jaka zaszła w kinematografii jest już nieaktualna i wprowadza nieco w błąd. A co Wy sądzicie na ten temat? Czy zgadzacie się, że definicja kina offowego i niezależnego jest już nieco przestarzała i negatywnie wpływa na sposób ich postrzegania? Zachęcam do komentowania.