Ironia losu

Taki klaun to ma zabawne życie! Nie wstaje jak zwykły śmiertelnik bladym świtem do nudnego biura, nie męczy się w mało komfortowym garniturze i jeszcze, o zgrozo, płacą mu za pajacowanie!Można powiedzieć, że klaun zawsze dobrze się bawi, a na dodatek nieźle na tym zarabia. Tak mogą myśleć Ci, którzy realia cyrkowych zabawiaczy wyławiają z mglistych otchłani beztroskich wspomnień  dzieciństwa. Wtedy każdy klaun nie tylko rozśmieszał, ale nierzadko -napawał grozą i swego rodzaju szacunkiem. Tyle, że…dzieciństwo dawno się skończyło, a klaunie życie okazuje się być dużo mniej kolorowe niż jego makijaż.

Dla Maxa, Oskara i Victora, tria podstarzałych rozśmieszaczy, beztroska skończyła się wraz ze schyłkiem starego systemu. Wraz z nim nastąpił także zmierzch ich obiecujących, zawsze uśmiechniętych karier. Byli bezapelacyjnymi gwiazdami w swojej branży, ale zrujnowali własny potencjał przez zwykłą, ludzką głupotę. Ich drogi rozeszły się na blisko 30 lat, a urażona duma nie pozwalała na zażegnanie dawnych waśni. Kurek z żyłą złota został – na ich własne życzenie- zakręcony na lata.

Urażona duma, ambicje i honor okazują się jednak mniej przekonywające niż perspektywa podreperowania budżetu i ponownego wspięcia się na szczyt. Tylko jak po latach odkurzyć nie tylko dawne rekwizyty, ale też, zagubiony gdzieś dar do rozśmieszania bliźnich?

klauni1

„Klauni” (2013)- czeski komediodramat – do obejrzenia w kinach studyjnych w całej Polsce – nie udziela oczywistych odpowiedzi i nie operuje dobrze znanymi, zgranymi gagami. Bohaterowie filmu Victora Tausa, grani przez Oldricha Kaisera (Max), Jiriego Labusa (Viktor) i Didiera Flamanda (Oskar), to zmęczeni życiem, schorowani mężczyźni, których walka o rozśmieszanie publiczności jest bardziej walką o godność, szacunek dla  samego siebie i świadomość, że jest się komuś porzebnym.

Czy zabawiania ludzi nie da się zapomnieć jak umiejętności jazdy na rowerze? Być może. Jednak publiczność po 30 latach przerwy okazuje się być trudniejszym przeciwnikiem, niż tytułowi klauni sobie wyobrażają. Upadł komunizm i zmieniła się też mentalność Czechów. Widzowie, przyzwyczajeni do fastfoodowych rozrywek, rozleniwieni i zblazowani, nie dają się rozśmieszyć byle gagiem…Dla niemłodych już zawodowych rozbawiaczy,publiczność  okazuje się być ogromnym wyzwaniem. Mimo ogromu przeszkód, niedogojonych konfliktów i upokarzających niepowodzeń, Oskar, Max i Viktor decydują się na stoczenie swego rodzaju walki. Z własnymi ograniczeniami, stereotypami, słabością.

A czy w filmie Tausa chodzi o śmiech? Też… Choć czasem to śmiech przez łzy.