KINO JAK SEKS

– Możesz zdjąć okulary, synu? Niebezpiecznie jest jeździć w nocy w ciemnych okularach.

– Wielkie dzięki, ojcze. Założyłem je rano i całkiem o nich zapomniałem. Teraz lepiej widzę…Jestem niczym ślepiec, który cudem odzyskał wzrok”.

(Jim Jarmusch- „Noc na Ziemi”)

Jarmusch zapewne zadrwiłby we właściwy sobie sposób z wszelkich prób umieszczenia go w szufladzie z napisem: „niezależne, ambitne kino, na poważnie i – na poziomie”. Faktem jest jednak, że bez jego nieoczywistej wrażliwości  i przewrotnego, często czarnego humoru, światowe kino straciłoby więcej niż biedny pseudobiskup wieziony (i więziony) przez szalonego, włoskiego taksówkarza w „Nocy na Ziemi”- straciłoby duszę.

Jim Jarmusch (rocznik 1953), nazywany najbardziej europejskim z amerykańskich reżyserów i ironicznie oczekujący na wyróżnienie amerykańskiej Akademii w kategorii: reżyser zagraniczny, od ponad 30 lat bezsprzecznie pozostaje jednym z najoryginalniejszych i najbardziej charakterystycznych współczesnych reżyserów niezależnych; i z pewnością nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Jednak jego droga do branży filmowej  wcale nie była przewidywalna, podobnie, jak nieprzewidywalne są jego filmy i działalność pozafilmowa. Karierę w nowofalowym zespole The Del Byzanteens porzucił dla reżyserii na New York Uniwersity . Nie byłby jednak sobą, gdyby pozostał wierny akademickim zasadom tworzenia dzieła filmowego. Ten uczeń legendarnego Nicholasa Ray’a ( „Buntownik bez powodu”), namaszczony przez Wima Wendersa, swój pierwszy film nakręcił – według anegdoty- na podarowanej przez Wendersa końcówce taśmy filmowej.  Jego wyobraźnia i środki filmowej ekspresji zdają się nie mieć granic; w dwuznaczny sposób sklejają pozornie niepasujące do siebie elementy. Reżyser, scenarzysta, aktor, muzyk, w młodości planujący karierę poetycką i studiujący literaturę, zakochał się w Paryżu i we francuskiej Nowej Fali. Krąg jego zainteresowań pozostaje jednak bardzo rozległy. Jak mówi szyderczo sam Jarmusch: „Nic nie jest oryginalne. Kradnij ze wszystkiego, co wpływa na twoją inspirację lub napędza twoją wyobraźnię. Wchłaniaj stare filmy, nowe filmy, muzykę, książki, obrazy, wiersze. Wybieraj tylko te, które (…) przemawiają bezpośrednio do twojej duszy. Jeśli tak zrobisz, twoje prace – i kradzieże – będą autentyczne. Autentyczność jest bezcenna. Oryginalność nie istnieje”.

Ten potomek węgierskich emigrantów łączy w swoich filmach sztukę wysoką z kiczem, komercję  elitarnością i refleksję z gorzkim śmiechem. Nawiązuje do historii literatury, sztuki, filozofii i nauki, by za chwilę celebrować blask szarego życia. Bombarduje absurdem, a przemijalność, czas i przestrzeń zestawia z nieśpieszną chwilą, zatopieniem w teraźniejszości. Od swoich widzów wymaga wiele, czasem – skomplikowanych erudycyjnych wycieczek, najczęściej – zatrzymania, uważności. Miejsca, w których tkwią bohaterowie Jarmuscha wydają się być jedynie atrapami rzeczywistości – obskurne mieszkania, motele i hotele są jakby wycięte z kartonu; grają niczym dekoracje w studiu filmowym. A jednak w tych przypadkowych miejscach, przestrzeniach tymczasowych – na lotniskach, przystankach – toczy się życie. Na przekór bohaterom, którzy jakby czekają, że ich życie dopiero się zacznie, że obudzą się do życia. Sam reżyser proces przygotowania filmu porównuje zresztą  do seksu, a kolejne etapy produkcji – do ciąży i porodu: „kiedy piszę, jestem sam (…) a kiedy kręci się film to z innymi ludźmi. Jest wiele energii i przypomina to trochę seks. Montaż, w takim razie, jest jak bycie w ciąży. Czekasz, pracujesz, wyczekujesz, jakie będzie dziecko”.

Pierwszym filmowym „dzieckiem” Jarmuscha jest film z 1980 roku – „Nieustające wakacje” („Permanent Vacation”). Debiut pokazuje nie tylko charakterystyczny dla jego późniejszych dzieł sposób prowadzenia narracji, ale też typ jarmuschowskiego bohatera – trochę wyrzutka, trochę samotnika. Widz towarzyszy życiu bohatera- Alysiousa Parkera, jego codziennym, bezcelowym wędrówkom po brzydkich, szemranych, nowojorskich ulicach; przypatruje się niestrudzonemu turyście, włóczędze, który w innych ludziach, obcych miejscach czegoś szuka. Czy domu? Decyzja o wyjeździe do Paryża i nadzieja na odmianę kończy się kpiną, którą życie daje Alemu w noc; bohater spotyka podobnego sobie włóczęgę z Paryża, który w Nowym Jorku poszukuje sensu. Niespełnienie  wydaje się być jedynym permanentnym elementem życia.

 Kolejny film reżysera – „Inaczej niż w raju” („Stranger Than Paradise”) z 1984 roku, to historia w trzech częściach: „Nowy Świat”, „Rok później”, „Raj”. Nastoletnia, pochodząca z Europy Eva, przybywa do Nowego Jorku, odwiedzając krewnego Williego. Odkrywanie Ameryki nie ma w sobie niczego „kolumbowskiego”. Raj wydaje się być wciąż odległy, nieosiągalny, niezdobyty. „American dream” okazuje się być wyświechtanym, głupim mitem, sloganem reklamowym. Rzeczywistość jest brzydka i ponura. Ameryka nie jest biblijną Ziemią Obiecaną. Willie i jego kumpel Eddie także nie wydają się być usatysfakcjonowani swoim próżniaczym życiem. Biletem do „prawdziwego” Raju – na Florydę – mają być żałosne resztki po wygranej w pokera. To gorzka refleksja, jeżeli szczęście człowieka zależy wyłącznie od przypadku.

W „Poza prawem” („Down by Law”) z 1986 roku, reżyser osadza akcję filmu w więziennej, nowoorleańskiej celi. Bohaterowie: niepracujący Zack, stręczyciel Jack i Bob – włoski emigrant – niestrudzenie planują ucieczkę z więzienia i nowe życie. Komizm potęgują nie tylko pomysły bohaterów, ale – przede wszystkim – ich wyjątkowe nieudacznictwo i problemy językowe Boba. Jarmusch zaprosił do współpracy m. in. włoskiego komika Roberto Benigniego, a także Toma Waitsa i – ponownie Johna Lurie. Dzięki nim kolejnym, czwartym bohaterem obrazu staje się budująca klimat, intrygująca muzyka.Dzięki udziale w filmie, Benigni, nieznany poza Włochami, rozpoczął międzynarodową karierę.

„Mystery train” z 1989 roku to tytuł zaczerpnięty przez Jarmuscha od jednego z pierwszych przebojów Elvisa Presleya, będącego podczas nagrywania tej piosenki u progu wielkiej kariery. Postać Króla łączy zresztą wszystkich bohaterów tego, podzielonego na trzy części ,dzieła. Akcja filmu toczy się w Mekce fanów Elvisa – Memphis, a duch Presleya spaja pozornie niepasujące do siebie postaci. Wszyscy przybywają do Memphis w różnych celach, ale mieszkają w jednym miejscu – podrzędnym hotelu „Arkada”. Tam pewnej nocy spotykają się: para japońskich turystów, podejrzany mężczyzna i dwie kobiety, Wszyscy gonią za nieosiągalnymi marzeniami, w zagubieniu, oderwani od realnego życia, jak zjawy z przeszłości. Na festiwalu w Cannes w 1989 roku Jarmusch otrzymał za „Mystery Train”  nagrodę za „największy wkład artystyczny”.

W „Nocy na Ziemi” („Night on Earth”) z 1991 roku, Jarmusch ukazuje w pięciu tragikomicznych epizodach bohaterów w jednym czasie (różnych strefach czasowych), ale odległych miejscach na Ziemi. Bohaterów łączy to, że są kierowcami i pasażerami taksówek, których podczas podróży łączy chwilowa relacja. Każda z taksówek to odrębna historia i moment z przypadkowego spotkania. W smakowitych „kąskach” filmowych oglądać można m.in. młodziutką Winonę Ryder, Roberto Benigniego czy Genę Rowlands. Muzyka Toma Waitsa potęguje tajemniczość i wyjątkowość momentów przypadkowych, ale na swój sposób – ważnych, zabawnych, tragicznych.

Stylistykę reżyser zmienia całkowicie w 1995 roku, za sprawą ekscentrycznego „Truposza” („Dead Man”). Tytułowy „truposz” – grany przez Johny’ego Deppa William Blake – zaczyna wierzyć, że jest romantycznym angielskim poetą, malarzem i mistykiem – Williamem Blake’m . Za takowego uważa go napotkany Indianin „Nobody”. Akcja filmu toczy się w XIX wieku na Dzikim Zachodzie, jednak to western w bardzo jarmuschowskim stylu, bardziej – antywestern. Bohater przez przypadek przyczynia się do śmierci syna ważnej persony i zmuszony jest do ucieczki. Staje się ona jednocześnie podróżą w poszukiwaniu samego siebie, własnej tożsamości. Przemianie Williama Blake’a w poetę ( czy Williama Blake’a?)towarzyszy muzyka Neila Younga.

Od kina fabularnego na rzecz dokumentu Jarmusch odchodzi  w 1997 roku w „Roku Konia” („Year of the Horse”). Reżyser dokumentuje trasę koncertową Neila Younga i towarzyszących mu muzyków. Wywiadom towarzyszą oryginalne, archiwalne nagrania z lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych.

Outsider i samotnik staje się ponownie bohaterem Jarmuscha w „Ghost Dog: Droga Samuraja” („Ghost Dog: The Way of Samurai”) z 1999 roku. Ghost Dog – czarnoskóry  płatny zabójca – stara się być wierny zasadom samurajskiego kodeksu busido. Biorąc pod uwagę jego zawód  i związane z nim naciski, Ghost Dog musi wybierać pomiędzy wiernością swojemu panu (szefowi mafii), a własnym honorem i życiem. Bohater jest silny i słaby jednocześnie. Ukrywa swoją samotność i wrażliwość dziecka  wychowanego na ulicy. To postać tragiczna, pęknięta, wykluczona. Wyborom bohatera towarzyszy pulsujący jak bicie serca hip – hop.

Krótsze formy cyklu kultowych dziś opowieści „Kawa i papierosy” („Coffee and Cigaretes”), kręconych od 1996 roku, reżyser zbiera w jedną całość w 2003 roku. Wszystkich bohaterów łączy jedno: rozmowy na wszelkie możliwe tematy przy tytułowych papierosach i kawie. Absurdalne, surrealistyczne dyskusje – od dywagacji o śmierci i bliźniaku Presleya  (Elvis miał brata bliźniaka, który zmarł przy porodzie) czy szkodliwości używek – po banalne rozmowy o codziennych sprawach. Jack White, Cate Blanchett, Roberto Benigni, Bill Muray, Iggy Pop, Tom Waits i inni – łączą w opowieściach humor, absurd i ulotność chwili.

Do krótkiej formy reżyser powraca  w projekcie „Dziesięć minut później – Trąbka” („10 Minutes Older- The Trumpet”) w 2002 roku. Jarmusch jest autorem (obok m.in. Wima Wendersa czy Spike’a Lee) jednej z filmowych nowel: „Wnętrze. Przyczepa. Noc”. Każdy z reżyserów tego wyjątkowego filmowego projektu miał dokładnie 10 minut na opowiedzenie własnej historii. Bohaterką swojej opowieści Jarmusch czyni aktorkę (Chloe Sevigny), zastaną przez widza podczas krótkiej próby odpoczynku w przyczepie po pracy na planie filmowym. W krótkim momencie kobieta zdaje się być naprawdę sobą, odartą z pozorów, bez masek, które – nawet nie będąc aktorami – codziennie zakładamy.

 „Broken Flowers” z 2005 roku uznawany jest za najbardziej komercyjny film w dorobku Jarmuscha. Główny bohater – Don Johnston, grany przez Billa Murray’ a – zostaje porzucony przez kobietę, a na dodatek dowiaduje się z listu, że ma 19 – letniego syna. Podstarzały, cyniczny eks-playboy, postanawia odszukać autorkę listu i domniemaną matkę dziecka. Na swojej drodze odwiedza byłe partnerki ( grane m.in. przez Sharon Stone i Jessicę Lange), ale jego wędrówka jest bardziej do wnętrza siebie, nie do celu. Cierpko – słodki, melancholijny, zabawny „Broken Flowers” pokazuje, że najważniejsze – pozostaje czasem niedopowiedziane.

Do motywu śmierci na zlecenie Jarmusch odwołuje się ponownie w 2009 roku w „The Limits of Control”. Główny bohater to bezimienny, płatny morderca, który, tym razem poza Ameryką – w Hiszpanii – ma wykonać kolejne zlecenie. Podczas podróży natyka się na kolejne osoby,a one przekazują mu elementy „rozkazu”. Plejada gwiazd ( m.in. Tilda Swinton, John Hurt, Bill Murray, Gael Garcia Bernal)tworzy galerię tajemniczych, dziwnych, drażniących postaci. Fabuła – jak zwykle u reżysera – jest raczej pretekstem do wciągnięcia widza w hipnotyczną, mroczną, metafizyczną wędrówkę, podróż do siebie.

Po kilku latach przerwy Jarmusch powraca w 2013 roku z nieoczywistym, refleksyjnym filmem „Tylko kochankowie przeżyją” („Only  Lovers Left Alive”), Tytułowi kochankowie, to, a jakże – Adam (Tom Hiddleston) i Eva (Tilda Swinton), żeby było przewrotnie- para wampirów mieszkających w Ameryce.  Adam, niezależny artysta – muzyk, zajmuje stary dom na przedmieściach fabrycznego Detroit. Gardzi ludźmi, nazywając ich zombie, współczesny świat napawa go smutkiem. Jego ukochana Eva to miłośniczka książek, wampirzyca mająca koneksje  z wielkimi umysłami przeszłych wieków. Wampirzy duet wiedzie wielowiekowy żywot, wypełniony wzlotami i upadkami. Adam przechodzi kryzys, a ratunkiem może być tylko ukochana. Reżyser ironicznie sugeruje, że we współczesnym świecie bez wartości, zepsutym i powierzchownym, paradoksalnie- miłość wampirów jest jedynym szczerym uczuciem. A świat zmierza do samounicestwienia.

Jarmusch niezmiennie wymyka się jednoznacznym opiniom, nie kręci też filmów, których by mogli od niego oczekiwać widzowie. Wygląda na to , że nigdy nie wyrósł z marzeń, mimo twardych reguł rządzących branżą filmową. Pozostaje wierny sobie. Bywa wzruszający, komiczny, ale też – drażniący, gorzki, smutny, wymagający. Jedyne, czego można się po nim spodziewać, to dziecięca świeżość spojrzenia. Nawet, jeżeli – ów autentyzm to tylko umiejętna, artystyczna kradzież.

cytaty z rozmów z reżyserem:

Jim Jarmusch o oryginalności

http://pl.wikiquote.org/wiki/Jim Jarmusch

fotografia z :

http://www.jim-jarmusch,net/bio/