Recenzja: „Punkt Widzenia”

Delikatna granica między subtelnie zarysowaną treścią „życie jest piękne”, a nachalnie prezentowanymi sloganami rodem z pouczających filmów dla młodzieży jest bardzo cienka. I to niestety w filmie „Punkt Widzenia” jest chyba największą bolączką. Przekaz, chociaż pozytywny i godny „puszczenia dalej”, jest jednak rozczarowujący, a zarazem stosunkowo płytki.

Dąb „Bartek” (nie, nie TEN słynny Bartek) służy nam za narratora w kilku przeplatających się scenkach-historiach, których wspólnym mianownikiem jest czas i miejsce akcji – jeden dzień z życia w parku. Koncepcja jest dość prosta: drzewo, jako obserwator, widzi ludzi w każdej sytuacji, będąc niemym powiernikiem ich problemów, małych grzechów i codziennych zdarzeń. Jest więc tym najbardziej „neutralnym” uczestnikiem wydarzeń, a jednocześnie tym najmniej stronniczym „punktem widzenia”.

„Punkt Widzenia” to przede wszystkim dobry pomysł. Sama idea zaawansowanego wiekowo drzewa jako narratora może się podobać, a głos Józefa Modzelewskiego bardzo dobrze pasuje do tej roli. Niestety, o ile strona samego zarysowania fabularnego zasługuje na pochwałę, o tyle scenariusz, a w szczególności dialogi trącą naiwnością i suchymi frazesami. Niepotrzebnie pompatyczne zdania brzmią jak wyrwane z terapii dla załamanych nerwowo, a to dość poważnie wpływa na odbiór filmu. Nawet rozbudowana ilość postaci i dość sprawne powiązanie wątków nie pozwalają w pełni docenić pomysłowości twórców.

Oczywiście, amatorskie produkcje mają ten specyficzny urok, ducha niedopracowania i pewną „filmową nieśmiałość”, szczególnie widoczną na twarzach aktorów. I tutaj należy podkreślić, że Patryk Kasperski w roli Małego Janka powinien być uznany za wzorzec dla reszty obsady. Naturalność jego postaci chwyta za serce. Nie oznacza to oczywiście, że reszta aktorów powinna na „Punkcie Widzenia” zakończyć przygodę z występowaniem przed kamerą: jest to jedynie sugestia, że każdy cień zdenerwowania i niepewności zawsze zostanie zauważony.

Podsumowując, debiutancka krótkometrażówka studia Zastrzał nie należy do dzieł wybitnych. Ciężko doszukać się w „Punkcie Widzenia” świeżości i nowatorskości – dla mnie to ciekawy pomysł trochę spalony na panewce, zatopiony w naiwnie górnolotnych i sztucznie brzmiących hasłach wychwalających piękno życia. A przecież prawdziwe piękno to takie, które opisują właśnie te najprostsze słowa.

Film można zobaczyć TUTAJ