Dawid Gryza – miłośnik Dziwnego Kina

Dawid Gryza – przedstawiciel polskiego kina niezależnego oraz współorganizator festiwalu Kocham Dziwne Kino. Jego najbardziej znanym projektem, jest inspirowany kinem meksykańskim film ,,Pecador”. Specjalnie dla off-film.pl opowie o swojej twórczości i kinie nie tylko ,,dziwnym”.

1. Skąd wzięło się zamiłowanie do kina klasy B i tzw. ,,dziwnego”?
Zamiłowanie do kina klasy B wzięło się ze znudzenia kinem klasy A. Oczywiście najpierw chłonąłem co tylko wpadło mi w oczy, później odrobiłem lekcje z żelaznej klasyki, a następnie zacząłem filmowe poszukiwania, zapędzając się w rejony rzadko uczęszczane.
2. Twoją fascynacją jest też meksykańskie kino. W czym tkwi jego urok i jak mocny ma wpływ na Twoją twórczość?
Kino meksykańskie – ze szczególnym naciskiem na lucha libre movies – to kino absolutnie fascynujące. Z jednej strony mamy tutaj piękny folklor, a z drugiej zamaskowanych zapaśników walczących ze złem wszelakim. Mumie, roboty, wilkołaki, wampiry, Marsjanie, cokolwiek tylko przyjdzie scenarzystom do głowy od razu stawiane jest w opozycji do zamaskowanych bohaterów. W zależności od przeciwnika zmienia się też konwencja gatunkowa. Raz jest to gotycki horror, raz science-fiction, a raz sensacja w klimacie filmów z Jamesem Bondem. Naprawdę nie sposób się w czymś takim nie zakochać. Stąd też wzięła się nazwa strony internetowej, którą niegdyś prowadziłem, aktualnie bloga oraz festiwalu filmowego.
3. Jak wyglądały Twoje początki jako filmowca?
Wszystko zaczęło się od przeglądu meksykańskiej retro fantastyki w łódzkim kinie Charlie. O nakręceniu filmu marzyłem całe życie, ale dopiero ten przegląd sprawił, że zacząłem pracować nad urzeczywistnianiem swoich marzeń. Oczywiście nie mniej ważnymi czynnikami były możliwości techniczne. Cyfrowe kamery zaczęły być w moim zasięgu finansowym, do tego komputer jako studio montażowe. Najważniejszym jednak był fakt, że odnalazłem w osobie Pawła Kaczmarka współtowarzysza tych filmowych pasji.

4. Współtworzysz festiwal Kocham Dziwne Kino. Na jakiej zasadzie wybieracie filmy, które potem serwujecie publiczności festiwalowej?
Staramy się nie narzucać twórcom żadnych ograniczeń. Temat, czas trwania, technika – to wszystko jest dowolne. Podkreślamy jednak, że najbardziej interesują nas te filmy, które wymykają się jednoznacznej klasyfikacji. Lubimy horrory i science-fiction, ale z chęcią pokażemy również niekonwencjonalny dramat. Nie ma jednoznacznej recepty na to, by wkraść się do naszych serc. Dokonując selekcji myślimy również o widzach. Nie jesteśmy w stanie pokazać wszystkich zgłaszanych filmów. Nie chcemy naszych drogich widzów zamęczać 😉

5. Jakie filmy, zaprezentowane na wszystkich edycjach festiwalu najbardziej zapadły Ci w pamięć? Które z nich poleciłbyś przeciętnemu widzowi?
Zacznijmy od tego, kto to jest „przeciętny widz”… „Przeciętnemu widzowi” wystarcza podstawowa ramówka telewizyjna. Nasz festiwal kierowany jest raczej do osób poszukujących, znudzonych tą przeciętnością właśnie. Jedni są bardziej gotowi na to co im zaserwujemy, inni mniej. Nie słyszałem jednak głosów osób, którym żaden z prezentowanych filmów nie przypadł do gustu. A co zostało mi w pamięci… Z pierwszej edycji na pewno „Twoja stara. Baśń” Łukasza Jedynastego, z drugiej „M – magia miłości” i „Paragnomen” Tomira Dąbrowskiego oraz filmy Piotrka Matwiejczyka, z trzeciej „Sweter” Mariuszów, Hybiaka i Wirskiego. Każdy film uhonorowany statuetką Złotego Mola, czy to wybrany głosami publiczności czy przez jury, godny jest polecenia, ale już sam fakt znalezienia się w blokach konkursowych to swego rodzaju wyróżnienie.

6. W jakim kierunku pójdą przyszłe edycje festiwalu?
To jest dobre pytanie, ale niestety nie znam na nie odpowiedzi. Chciałbym żeby podczas ich trwania działo się więcej. Chciałbym móc nagradzać twórców nie tylko statuetkami, ale również jakimiś symbolicznymi kwotami pieniężnymi. Chciałbym móc im zapewnić darmowe zakwaterowanie na czas festiwalu. Niestety, do tego potrzebni są sponsorzy i to właśnie od nich uzależniony jest los festiwalu.

7. Pięć lat temu powstał Twój film fantasy ,,PECADOR” (czarno – biały). Jest w pełni stylizowany na meksykańskie kino, czy są w nim też elementy np. kina europejskiego?
„Pecador” to przede wszystkim hołd złożony meksykańskiemu kinu spod znaku lucha libre (czyli takiemu, w którym główną role gra zamaskowany zapaśnik). Są tam także elementy charakterystyczne dla hollywoodzkich filmów science-fiction z lat 50. XX wieku. Kina europejskiego raczej tam nie ma 😉

8. Dlaczego czarno – biały film? Czy nie-kolorowy obraz może mieć szansę na szeroki odbiór w dzisiejszych czasach?
„Sin City” jest czarno-białe, „Artysta” jest czarno-biały, „Biała wstążka” jest czarno-biała. „Truposz” jest czarno-biały, „Good Night and Good Luck” również jest czarno-biały. Nie-kolorowe filmy mają szansę na szeroki odbiór tak samo jak filmy kolorowe. Tutaj stylizacja jest równie istotnym elementem całości co fabuła.

9. Czy Twoje kolejne projekty będą nawiązywały do ,,PECADORA” i kina meksykańskiego, czy będą też filmy w innym stylu?
Pecador to postać, która już niejako żyje własnym życiem. Pojawił się w teledysku łódzkiego zespołu Wah Na Tah, zagrał epizod w „The Attack Of The Killer Phones” Tomira Dąbrowskiego, na moim youtube’owym kanale jest kilka krótkich form filmowych z nim w roli głównej. Również kolejny projekt, nad którym właśnie pracujemy, to film z Pecadorem. Na razie nie chciałbym zdradzać zbyt wiele, powiem tylko, że będzie to krótki metraż (do 30 minut), a przeciwnikiem Pecadora będzie postać z polskiego folkloru.

Dziękuję za rozmowę.