Życie to straceńcza gra

„Życie jest jak rynna, a jestem tylko monetą toczącą się w jej wnętrzu”

(Amy Winehouse- „Back to black”)

Nawet po śmierci budzi skrajne emocje, choć od jej pogrzebu minęły ponad 4 lata. Dla jednych pozostaje ucieleśnieniem ciemnej strony show biznesu, a nawet- o ironio- honorową członkinią przeklętego Klubu 27, która zwyczajnie nie potrafiła poradzić sobie z własnymi demonami, przegrała  życie.Dla innych – a fanów talentu Winehouse liczyć nie trzeba – Amy to ktoś nieznany, a jednak w jakimś sensie bliski. Jej twórczość i artystyczna wrażliwość na zawsze uczyniły z niej legendę muzyki pogranicza soul, jazz i R&B, mimo, iż za życia zdążyła  wydać jedynie 3 albumy. Sama  Amy, jej muzyka, krótkie życie i (nieuchronna?) śmierć, budziły i nadal budzą  ogromne zainteresowanie ludzi, bez względu na to, czy kiedykolwiek słyszeli więcej piosenek, niż najbardziej skomercjalizowany w jej twórczości „Rehab”. Barwności z pewnością nikt nie mógłby odmówić artystce, która w ciągu kilku lat z nieznanej nikomu, zdolnej i trochę nieśmiałej młodej dziewczyny – zamieniła się w stąpającą  po cienkiej linie ikonę światowej muzyki, której charyzma, potencjał i muzyka nie pomogły w konfrontacją z twardymi regułami życia. Dziś Amy już nie ma , pozostały piosenki i , rzecz jasna, mnóstwo spekulacji odnoszących się do źródła problemów artystki z alkoholem i narkotykami, depresji, zaburzeń odżywiania i – wreszcie- w jakimś sensie spodziewanej śmierci. Bo jej życie było kroniką , której kolejne, dramatyczne strony obserwowali nie tylko bliscy piosenkarki, ale też – publiczność na całym świecie. W pewnym momencie – to prywatne problemy gwiazdy, a nie jej twórczość, stały się jedynymi publikowanymi newsami o Brytyjce. Jednych postać Amy bardzo śmieszyła. Tabloidy publikowały kolejne zdjęcia kompletnie pijanej i odurzonej Amy, jej postać była nagminnie wyśmiewana i parodiowana w programach rozrywkowych, a nagrania z koncertów z nieprzytomną wokalistką wzbudzały  politowanie. Inni – z przerażeniem patrzyli na to, jak niebywały, fenomenalny głos i talent gubi się gdzieś w londyńskich rynsztokach, zmierzając ,w ucieczce przed życiem, do samego dna . Tylko – czy Amy tak naprawdę chciała żyć?

 amy-winehouse-download-hd

„Nigdy więcej nie chcę pić. Po prostu potrzebuję przyjaciela (…) Zamierzam zapomnieć o moim kochanku, więc ciągle trzymam butelkę blisko”(…)”Nie rozumiem, czemu tak zależy mi na mężczyznach, kiedy jest wiele lepszych rzeczy”

( Amy Winehouse – „Rehab”, Tears dry on their own”)

Próby przybliżenia postaci zmarłej piosenkarki podjął się Asif Kapadia. Jego film dokumentalny, biograficzny, oparty został na unikatowych, niepublikowanych wcześniej fragmentach nagrań Amy m.in. z archiwum prywatnego, nagrań z koncertów, backstage czy teledysków. Dzieło Brytyjczyka już przed premierą zyskało status kontrowersyjnego, ponieważ w niekorzystnym świetle stawia bliskich artystki, przede wszystkim jej ojca. Przez wielu odbierany jest jako oskarżenie skierowane do rodziny , przyjaciół piosenkarki, w pewnym sensie również do opinii publicznej, że nikt nie zapobiegł śmierci Winehouse. Niektórzy mogą odnieść również wrażenie, iż spojrzenie Brytyjczyka zadaje wyjątkowo niewygodne pytania odnośnie presji, jaką mass media wywierają na osoby publiczne i jak łatwo zniszczyć medialnie człowieka, który stracił kontrolę nad własnym życiem.

amy-winehouse-1

Ale nie oto dziś chodzi, bo pomimo poznania medycznych przyczyn śmierci piosenkarki, nikt nigdy nie dowie się, dlaczego właśnie tak przeżyła swoje krótkie życie. Obraz odbierać można przede wszystkim jako możliwość spojrzenia z dystansu na postać Amy, jej twórczość, a także rozbieżność pomiędzy publiczną kreacją, a prywatnym obliczem gwiazdy.

„On odchodzi, słońce zachodzi(…) Moje łzy same wyschną”

( Amy Winehouse – „Tears dry on their own”)

Została tylko jej muzyka. I jedynie ona może się dziś obronić.